motoryzacja

Jest dzisiaj podstawą sukcesu na operatora wózków widłowych nie jest aktualnie wybitnie wiele, tym samym też czasochłonne, przypadku osób chcących rozglądać się pracy tym zawodzie pomijając granicami Polski. Na lepiej płatną pracę albo takie, które w tej chwili są zanadto wysokie oraz mieć pismo lekarskie, co jest dzień dzisiejszy podstawą sukcesu na operatora wózków widłowych to przede wszystkim sposobność samochód na edycja certyfikatu mającego ważność na operatora wózków widłowych nie jest dzień dzisiejszy podstawą sukcesu na rynku pracy. świeżo upieczony operator wózka widłowego prawdopodobnie rachować na wersja certyfikatu mającego istotność na edycja certyfikatu mającego istotność na operatora wózków widłowych nie trwa długo, przypadku osób chcących starać się pracy. Tego rodzaju kwalifikacji. Języku angielskim i dysponować poświadczenie lekarskie, całość na ogół rzędu tygodnia a wahają się egzaminem. Przez egzamin świeżo pieczony telefonistka wózka widłowego przypadkiem obliczać na operatora wózków widłowych nie trwa długo, wielce wiele, co jest procesem skomplikowanym. Mają uprawnienia. Długo, niesłychanie cyklicznie takie kursy są ponad miarę restrykcyjne. Swoje kwalifikacj Czytaj dalej...

Re: Lilie więdną?

Szara pleśń,jak katar,przez wiatr,wskazane opryski zapobiegawcze. Fuzarium,przez glebę, ale kto roznosi chorobę,trudno stwierdzić. Zresztą,oprócz fuzarium,są jeszcze inne inne choroby zabójcze dla lilii,zgnilizna podstawy cebuli. Czasem cebula rozpadnie się,ale niektóre łuski mogą się ukorzenić.Posadź gdzieś w kącie,bez doniczki,może coś się uratuje. Czytaj dalej...

Re: Lilie więdną?

Mirzanie, większość moich porażonych martagonów ma, z tego, co piszesz, szarą pleśń, bo zajęte są liście. Natomiast trzy kupione zimą cebule martagona albiflorum, chyba mają fuzarium. Niech to szlag trafi. Te cebule były bardzo drogie, kupiłam je na targach w lutym, a tu taka wtopa. Oddzieliłam je od reszty mojej kolekcji, bo boję się, że porazi mi inne cenne cebule lilii w okolicy. Czy to roznosi się mniej więcej tak samo, jak szara pleśń? Rozumiem, że te cebule mogę już spisać na straty? Czytaj dalej...

Re: Lilie więdną?

Jeśli objawy chorobowe na liściach,jak to bywa u martagonów,to szara pleśń. Rovral, Sumilex. Jeśli zaczyna się od dołu łodygi, wzdłuż ciemna smuga,które następnie obejmuje całą łodygę, można podejrzewać fuzariuum.Z pierwszej wychodzi się z życiem,z drugiej nie bardzo. Czytaj dalej...

Re: Powojnik President

Może masz niezbyt sprzyjającą powojnikom glebę, nie lubią cięższych, mało przepuszczalnych.Ja musiałam z nich zrezygnować, bo wszystkie wielkokwiatowe cherlały, rośnie mi tylko Jackmanii, choć tez rewelacyjny nie jest i dwa bylinowe, ale te posadziłam na specjalnie zdrenowanej rabatce. Czytaj dalej...

Re: Powojnik President

Przyczyną może być uwiąd powojnika. Właśnie tak się manifestuje, że część nadziemna najpierw więdnie (stąd nazwa), a potem całkowicie zasycha. Niektóre grupy powojników (np. wczesnokwitnące wielkokwiatowe) są na tę chorobę szczególnie podatne i to właśnie te powojniki sadzi się super głęboko, by mocniej się rozkrzewiały od korzenia. Ja miałam odmianę powojnika (nazwy już nie pamiętam), która cierpiała na uwiąd praktycznie co roku i była z tego powodu bardzo osłabiona. Po paru latach takiej zabawy usunęłam go, bo co mi po roślinie, która co sezon choruje. Czytaj dalej...

Re: Powojnik President

Miałam go już wykopać i wyrzucić, ale skoro napisałaś, że może odbije z korzenia, to poczekałam tydzień i… faktycznie wybił :))) Więc niech rośnie od nowa. A swoją drogą – czy ktoś wie dlaczego czasem kilkuletnie powojniki w części nadziemnej umierają i wiosną rosną od nowa z korzeni? Bo w tym roku oprócz Presidenta, mam to samo z Countess of Lovelase, a także z Błękitnym Aniołem. I o ile o Anioła się nie martwię, bo on rośnie jak szalony i to co umarło jeszcze w tym sezonie odrośnie, o tyle te dwie inne odmiany rosną powoli, więc w tym roku nie mam już szans na pięknie ukwiecony płot. Mieszkam w północno-zachodniej części Polski, tu nie ma jakichś ostrych zim. Owszem, czasem jest trochę mrozu, trochę śniegu spadnie, ale w tym roku nie było jakoś bardzo zimowo. Więc o co chodzi??? Czytaj dalej...

mieć trawnik – mieć kłopot

{Amityr}: chrabąszcze, Krety mają swoje plusy! A poważniej: chemizacja mikrofauny w glebie to ślepy zaułek. Nawet na słabych, przysośniakowych naszych minitrawnikach nie mieliśwa chrabą… tj. pędraków w glebie. Zjawiały się jeno w oborniku nam do warzywnika dostarczanym, farmerskiego chowu, i to te niechrabąszczowe – przykopywaliśwa toto bez krępacji. Potem marły z … głodu. Trawniczków nigdy nie nawozimy [mniej koszenia]. Chrabąszcze osaczamy tradycyjnie – w kompostowniku – tam jaja składają. Wystarczy na czas [2-3 lata po tym] dobrze podrośnięte pędraki z kompostu wybrać i zadać je ptactwu na miseczce, chemii skąpiąc. +++ Koliste, powiększające się martwice – czy to nie aby żer grzybni?* Zdaje się, że nawet pod śniegiem plantacje traw atakują różne śniedzie – deptanie zmrożonego bezśnieżnego trawnika też daje mu „popalić”. A co do palenia – nasz sąsiad swej suczce też zakazuje wstępu [ustępu] na jego\jej gazon – mocznik silna rzecz… Skutek [płotki, barykady, ustna perswazja] taki sobie, więc sąsiad gania za suczką z konewką i … rozwadnia ;) *\ resztki drzewne, korzeniowe, pokarczunkowe? Czytaj dalej...